Właśnie skończyłam piec kolejną porcję świątecznych pierników. Ich zapach unosi się w całym mieszkaniu powodując nagły przypływ świątecznej atmosfery a ja zaczęłam się zastanawiać nad tą właśnie atmosferą. Z jednej strony sama bardzo ją lubię. Zapach choinki i wspomnianych pierników, odświętny obrus na stole, wyjątkowe jedzenie, rodzina w komplecie, prezenty. Miło, przyjemnie. Przeszkadza mi jednak świąteczne, a raczej przedświąteczne, szaleństwo. Wszędzie promocje, kolorowe wystawy, światełka i muzyka z każdego głośnika i pełno ludzi. A wszystko to ma na celu skłonienie nas do “szalonych zakupów”. Z każdej strony wołają do nas reklamy i informacje o :jedynej takiej okazji. Bardzo, bardzo łatwo zapomnieć co to za święto, skąd się wzięło i co oznacza. Co świętujemy? Życzenia już nie brzmią nawet Merry Xmas, teraz jest Merry Shopping! Skąd to wiem? No cóż, sama byłam na przedświątecznych zakupach. I dlatego nie jestem wielkim ich przeciwnikiem. Żeby przygotować Wigilijną kolację, fajne dwa dni świąt i znaleźć pod choinką jakieś prezenty, trzeba zakupy zrobić. Nie chodzi o to, że nie, i nie chodzi, przynajmniej mi, o to, żeby zakupy te robić w październiku. Chodzi o to, żeby nie stracić z oczu tego, o co w te święta chodzi. Chyba nikt z nas nie byłby zachwycony, gdyby jego rodzina, z okazji jego urodzin (tak, wiem, że Boże Narodzenie nie jest obchodzone dokładnie w kolejne rocznice urodzenia Chrystusa, nikt bowiem nie wie dokładnie kiedy się On urodził) urządzała wielką uroczystość, robiła specjalne porządki, wyciągała z kredensu specjalną zastawę, przygotowywała górę prezentów i… nawet nie zaprosiłaby Jubilata. Czy czasem tak nie wyglądają te Święta w naszych domach, kościołach?
Jest mnóstwo odpowiedzi na pytanie: czym dla Ciebie są Święta Bożego Narodzenia?
Dla mnie są przypomnieniem, że nie jestem sama. Nigdy.
“Oto Panna pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy Bóg z nami” ta zapowiedź Bożego Narodzenia właśnie o tym mówi.
Mój Bóg postanowił się narodzić. Zostać człowiekiem. Takim jak ja. Od tej pory “ponieważ sam przeszedł przez cierpienie i próby, może dopomóc tym, którzy przez próby przechodzą”. Mój Bóg mnie rozumie i jest ze mną. Właśnie to znaczy Emmanuel.
I tym są dla mnie Święta Bożego Narodzenia.
I dlatego tak bardzo je lubię. Dlatego piekę pierniczki, przygotowuję różne pyszności i zapraszam najbliższych na uroczystą kolację. Dlatego świętuję Boże Narodzenie.
Cieszę się, że nie jestem sama. Nigdy.