Natrafiłam wczoraj na przedziwne badanie, według którego podróżowanie jest czymś, co daje najwięcej satysfakcji w życiu. Autorzy badania twierdzili z dużym przekonaniem, a w zasadzie z pewnością, że to właśnie podróżowanie jest jedynym pewnym źródłem prawdziwego szczęścia w życiu (badanie nie było bardzo poważne, nie było podane ani kogo badano, ani ile osób, ani jakie zadano im pytanie, więc aż tak bym się nawet nie przejęła, gdyby nie komentarze, które nieopatrznie zaczęłam czytać).
Iluś tam respondentów uznało, że podróżowanie dało im więcej radości niż ślub, a kolejna spora grupa uznała, że podróże są bardziej satysfakcjonujące niż posiadanie dzieci.
Jakkolwiek uwielbiam, no po prostu uwielbiam podróżowanie, to zatrzęsłam się z niedowierzania.
Poczułam się wezwana do odpowiedzi, bo, jak pisałam, uwielbiam podróżować. Postanowiłam napisać dlaczego lubimy podróżować i dlaczego można ( i warto) żyć również bez niego. Bo podróżowanie nie jest najważniejsze w życiu i choć może dostarczyć wielu wspaniałych przeżyć, nie nadaje się na jego cel.
Dlaczego wolę mój ślub niż wszystkie podróże razem wzięte?
Dlatego, że właśnie moim ślubem rozpoczęła się największa przygoda mojego życia. Fakt – sama impreza była taka sobie, ale to co ze sobą niosła! Znaliśmy się, oczywiście wcześniej, i pomysł o ślubie wynikał z relacji, która już istniała, ale to trochę tak, jak przed każdą inną podróżą – jest czas planowania, pakowania, przygotowań wszelkiego rodzaju aż nadchodzi ten dzień i…podróż się zaczyna. Startujemy. Wyjechaliśmy z domu. No i latem minie 30 lat tego podróżowania. Zawsze będziemy razem, zawsze po swojej stronie, jesteśmy teamem, drużyna, która nie da się przeciwnościom. I zdobywamy szczyty, czasem doliny, przemierzamy fascynujące krajobrazy i nudne kilometry asfaltem. I to jest ŻYCIE. Cudowne, barwne, czasem przerażające, fascynujące i pełne… życia właśnie. I wszystkie nasze podróże mają swoje źródło właśnie w tej pierwszej podróży w nieznane. I po 30 niemal latach to nieznane jest znane i “swoje własne” o wiele bardziej, ale nadal jest mnóstwo do odkrycia, do przeżycia i zobaczenia.
Co można jeszcze odkryć po 30 latach małżeństwa?
Można by spytać podróżnika, który podróżuje od 30 lat po Europie i wybiera się w kolejną podróż, tym razem na kontynent, na którym jego stopy jeszcze nie stały – co ty jeszcze chcesz odkryć po 30 latach podróżowania?
Zobaczymy, odkryjemy to, co jest jeszcze zakryte. Następne 30 lat przed nami 🙂
No i te dzieci – nawet rozumiem, że podróże są mniej wymagające, że bywają przyjemniejsze, że święty spokój i wygoda, ale że bardziej satysfakcjonujące???
Chyba mam całkiem inne zrozumienie znaczenia słowa satysfakcja.
Ups. Słownik podaje, że satysfakcja to uczucie zadowolenia i przyjemności z czegoś.
Rozmawiamy więc o zupełnie innej skali. Zupełnie innej. Siedzenie przy kałuży z wodą w upał pewnie jest satysfakcjonujące. Jasne, że tak. Zwłaszcza jak kałuża jest sporych rozmiarów.
Tylko ja starałam się rozmawiać o zanurzeniu w oceanie.
Co nie zmienia faktu, że uwielbiam podróżować. I pewnie tutaj wcale nie jestem oryginalna jeśli chodzi o powody. Poznawanie nowych miejsc, ludzi, kultury; bycie w miejscach, w których nigdy nie byłam jest po prostu fascynujące. No i można naprawdę odpocząć 🙂 Ale ogromna część wspaniałości podróży jest w tym, ze podróżujemy razem, że mamy z kim w tępo dróż jechać i komu o niej potem opowiadać.

Tak sobie myślę, że można biec z miejsca na miejsce, podziwiać fascynujące krajobrazy, zajadać się wspaniałym jedzeniem, dotykać historii wielu pokoleń, fascynować się zabytkami najbardziej nawet niezwykłych kultur, wspinać się na najwyższe góry i schodzić do najniższych dolin i nadal wcale nie być szczęśliwym człowiekiem. Bo w sumie po co?
I spotkałam kiedyś takiego starego, pełnego rozgoryczenia człowieka. Był muzykiem a ja byłam wtedy bardzo młodą osobą. Do dziś dźwięczą mi w uszach jego słowa:
“Świat jest bardzo monotonny, moja droga, naprawdę nic ciekawego na nim nie ma.
Albo jest sucho, albo mokro, albo ciepło, albo zimno, albo są góry, albo jest płasko,
 zielono albo żółto, czasem biało, i albo jest mnóstwo ludzi, albo jest pusto. Koniec. Byłem i widziałem. Szkoda życia”.
Oby nasze podróże nigdy nas tam nie doprowadziły!