Po kilku dość zapracowanych tygodniach mamy trzy dni wolnego. Jedziemy na mini wakacje. Pink Floyd z głośników w aucie i jedziemy w góry. Śnieg już zszedł na tyle, że powinno dać się trochę połazić. Nie zabraliśmy żadnej książki, drutów, szydełka ani żadnej niedokończonej

pracy, choć niestety nie oznacza to, że żadnej takiej nią mamy ;). Oznacza to tylko i aż tyle, że najbliższe dwa i pół dnia jesteśmy dla siebie nawzajem.
Zawsze jest coś do zrobienia, zawsze coś trzeba dokończyć, coś przeczytać, zobaczyć i jest tak, że taki specjalny czas dla nas dwojga trzeba trochę wykradać z codzienności. Niekoniecznie jest to łatwe, ale przecież 30 lat temu kiedy gdzieś razem jechaliśmy żadne z nas nie wpadło by na pomysł zajmowania się czymkolwiek innym, bo “wiesz, tylko z Tobą całe dwa dni to trochę nudno” ..
O dobre i piękne rzeczy w życiu trzeba dbać. I robimy to między innymi w ten właśnie sposób 🙂