Tak, wiem, że dziś jest sobota, a nie czwartek, i w zasadzie nie jest to czas na kolejnego posta, ale… właśnie zaczął się długi weekend. U nas całodniowym deszczem, wiatrem i temperaturą nieprzekraczającą 4°C… I tak nieźle, bo wczoraj padał śnieg. 
Swoją drogą, jeśli dobrze pamiętam4°C to dość specyficzna temperatura dla wody, bo w właśnie w takiej ma ona największą gęstość i najmniejszą objętość. Szłam dziś w deszczu i z tą gęstością to chyba prawda… Naprawdę nie wiem, co byłoby gdyby miała większą objętość, bo więcej deszczu chyba po prostu się już nie zmieści. Gdyby było tylko trochę cieplej, a zatem wody byłoby objętościowo więcej, mielibyśmy chyba prawdziwy potop…
No ale wcale nie jestem pewna czy jest to dobre pocieszenie na właśnie rozpoczynający się długi weekend. 
Sklepowe półki z napisem “sezon grillowania rozpoczęty” i podobnymi uginają się pod własnym ciężarem, ci z nas, którym udało się wykręcić z zimowo-weekendowego wyjazdu siedzą zmierzli w domu, ci, którym się nie udało już pojechali albo właśnie kończą się pakować…
Co robić w taką pogodę???
No i właśnie o tym dziś piszę. No bo coś robić trzeba i chyba warto nie zmarnować tych kilku wolnych dni. Pogoda zdecydowanie nie jest tym razem naszym sprzymierzeńcem, ale podobno wszystko ma swoje plusy. Jakie? Nie chciałabym jakoś szczególnie truć, ale taka pogoda naprawdę nie musi oznaczać jedynie siedzenia w domu przed ekranem telewizora czy innym monitorem i kompulsywnego zażerania się paluszkami ani nawet bezglutenowymi czipsami z brokułów. Można przecież coś z tym zrobić i zapamiętać ten wybitnie mokry i beznadziejnie się zapowiadający weekend jako jeden z fajniejszych. 
Chcieć to móc, a taka pogoda jak ta za oknem może być najlepszym wstępem do kreatywności. Po prostu nas do niej zmusi… Mimo wszystko, jeśli się trochę postaramy może przecież być fajnie.
Sami kilka tego rodzaju weekendów już przeżyliśmy, więc kilka podpowiedzi:
– Mimo wszystko można iść na spacer lub małą wycieczkę. Tak, zmokniemy i zmarzniemy, ale jak potem smakuje gorące kakao czy zupa. No i można przecież ubrać gumowce, ciepłą kurtkę i tak dalej. We mnie samej też aż coś się burzy przeciwko wyciąganiu zimowych ciuchów, które zdążyłam już schować, ale…
– Oglądanie całej Trylogii Tolkiena To znaczy tak naprawdę Petera Jacksona, ale co tam. Można zrobić jakieś fajne hobbitowe jedzenie i siedzieć przy filmie. Jak ktoś lubi inny film, to też można, ale dla nas Władca zawsze działa
– Zrobić dodatkowe zakupy i upiec, ugotować coś niezwykłego – albo coś czego dawno nie robiliśmy, albo coś, czego nie robiliśmy jeszcze nigdy. Im bardziej pracochłonne tym… lepiej. W końcu kiedy jak nie w taki długi weekend?
– To może być naprawdę niezła okazja na dobrą imprezę. Można kogoś zaprosić, albo kogoś odwiedzić. Nawet jeśli jesteśmy “wyjechani”, można pojechać do kogoś kto jest niedaleko.
– Można cały dzień grać w państwa-miasta albo rysować głupie obrazki czy komiksy. Ale bez papieru i czegoś do pisania trudno.
– można też zrobić porządek w szafie, albo na półce z książkami czy w biurku, ale ten pomysł jakoś blado wygląda przy pozostałych  🙂
Generalnie chodzi o to żeby nie dać się nudzie i złości z powodu tego, że nie jest tak, jak zaplanowaliśmy. I nie tyle ten weekend przetrwać, co dobrze go wykorzystać.
POWODZENIA!