W miniony weekend zostało mi zadane pytanie co lubię, czy mam hobby i jakie. Nie świadczy to chyba dobrze o mojej bystrości, ale co tam. Właśnie dziś odkryłam co nim jest. Bo lubię chodzić w góry, zwiedzać fajne miejsca i takie, które fajne się dopiero okazują w trakcie zwiedzania, lubię robić zdjęcia, czytać książki, pisać bloga, jasne, że tak, ale jest coś, na punkcie czego jednak mam trochę świra :). To kwiatki. A konkretnie – storczyki. W sumie fascynowały mnie od zawsze – pamiętam, jak na lekcji biologii uczyłam się o mikoryzie i jej wyjątkowym charakterze w związku ze storczykami. Ta wyjątkowość powodowała, że nie da się storczyków hodować tak po prostu w domu. Nie mam pojęcia dlaczego to pamiętam, ale pamiętam. Chciałam storczyka. Takiego w domu. No, ale się nie da. Okazało się, że wystarczyło poczekać jakieś trzydzieści lat i… proszę.
Do wyboru do koloru!

Czyli kolejny dowód na to, że cierpliwość popłaca.
W hodowaniu storczyków (chyba w ogóle w życiu:) generalnie jest to zasada. Cierpliwość i troska bardzo się im przydają. Potrzebują właściwego podłoża, odpowiedniej wody, właściwej ilości światła i takie tam. Z drugiej strony za dużo troski, nadopiekuńczość w postaci nadmiaru podlewania i nawozów, nawet tych specjalnych do storczyków może je zabić. Tak całkiem na śmierć. Trzeba to wszystko cierpliwie robić i czekać. Potem jeszcze trochę poczekać. I jeszcze trochę. I zaczynają kwitnąć. Kształty, kolory… nieodmiennie mnie zachwycają.
Dla mnie samej to jeszcze dodatkowa satysfakcja, bo w zasadzie wszystkie są z przeceny (poza kilkoma pięknościami, które dostałam w prezencie). Jakieś takie przelane, złamane, zaschnięte albo takie, które się “nie sprzedały”. I powolutku, cierpliwie można je wyleczyć, odżywić i doprowadzić do takiego stanu, jaki być powinien. Ideał w tym konkretnym wydaniu.
Zawsze warto próbować. I tak sobie myślę, że nie tylko w sprawie storczyków. Nawet bardzo nędzny kilkutek zwykle ma jeszcze w sobie jakieś życie, które da się rozniecić na nowo.
Wierzę w to nie tylko w odniesieniu do kwiatków 🙂