VTT Technical Research Centre – to oni zrobili DRZEWKO

Przedstawiam Wam DRZEWKO. Jest to DRZEWKO dość specyficzne. Jego gałązki nie drgają na wietrze  a jego korzonki nie pobierają z ziemi życiodajnej wody. Prawdę mówiąc DRZEWKO wcale nie ma korzeni a i gałązki… No cóż. Patrząc na nie, bardzo szybko można się zorientować , że nie są to raczej gałązki, które tej wiosny wyrosły na jakimś drzewku w lesie ani czyimś ogródku. DRZEWKO ma całkiem inną historię. Raczej ktoś je zrobił.
Kto i po co?
Przyglądając się bliżej, możemy dość szybko wydedukować, że nie obeszło się tutaj bez człowieka od design’u. Jakiś artysta musiał to DRZEWKO zaprojektować i teraz ktoś inny może sobie takie DRZEWKO kupić, postawić na półeczce i podziwiać. Sztuka.
No i ok.
Ale w przedstawianym właśnie DRZEWKU nie do końca o to chodzi. Otóż jest to drzewko wydrukowane. Dokładnie tak. Wydrukowano je na drukarce 3D.
Jeśli o mnie chodzi, pamiętam jaką frajdę zrobiła nam nasza własna drukarka w domu. Oczywiście zwykła drukarka, ale kolorowa! Mogliśmy drukować sobie na kartkach A4 w domu to, co napisaliśmy na komputerze, dzieci drukowały sobie obrazki i prace domowe w ramach nauki. Było super. Nadal mamy drukarkę. Kolejną. Razem z ksero i skanerem. Przydaje się w naszej pracy. Jest codziennością. Drukarka w domu jest w zasadzie potrzebna. A już w biurze? Wręcz konieczna. Ciekawe kiedy drukarki 3D staną się nam “potrzebne”. Na razie kosztują dość dużo, ale zawsze można sobie wydrukować coś na zamówienie przez internet a firma dostarczy nam produkt przez kuriera. Serio, serio.
Wracajmy jednak do naszego DRZEWKA. DRZEWKO ma listki w kształcie podobno wzorowanym na liściach buku. No niech będzie, że to buk – dla mnie raczej osika, ale to nie ja projektowałam, więc mogę się mylić. Każdy z elastycznych listków jest pokryty specjalnymi substancjami a jego ogonek… no właśnie z tym ogonkiem jest coś dziwnego, bo kończy się on czymś w rodzaju mikro USB i wtyka się go w gałązkę. Samo DRZEWKO “kończy się” innym USB ponieważ jest to DRZEWKO do robienia prądu. I to USB na końcu służy do tego, alby na przykład naładować sobie komórkę. A co?
Przecież baterie w naszych komórkach nie wytrzymują już nawet dwóch dni! A wszechogarniający upał aż się prosi o zagospodarowanie energii.
A wspomniałam już, że kiedy spotykałam się z moim Mężem, który występował wówczas w roli Mojego Chłopaka nie mieliśmy telefonów? Wcale, nie że komórkowych, bo te wprawdzie były już wymyślone, ale póki co ważyły koło kilograma, wyglądały jak cegłówka, kosztowały majątek a nawet dwa majątki no i nie miały żadnych dodatkowych funkcji. Nawet SMSa nie potrafiły wysłać. Pierwszy SMS na świecie został wysłany gdy my mieliśmy już dwoje dzieci.
Wszystko to prowadzi do wniosku:
Nadchodzą zmiany. A niektóre nawet już nadeszły. 
A to z kolei prowadzi do pytania – to dobrze czy źle?
Takie DRZEWKO na przykład. Jeśli zaczną rozdawać – biorę! Podoba mi się. I słoneczko się nie marnuje, i komórka naładowana i wygląd całkiem całkiem.
Ale to, oczywiście, drobnostka. Pojawiają się wokół nas całkiem nowe pytania, których nie znamy. Nikt przed nami nie musiał się nad nimi zastanawiać. I to bywają bardzo poważne pytania. Bo nie chodzi przecież o to, że wszystkie zmiany są złe i należy je powstrzymać wszelkimi możliwymi sposobami. Jest to jakaś opcja, przeciwnicy koła też zapewne mieli swoje uzasadnione obawy. Rzeczywistość jest jednak taka, że jeśli nie będziemy tych zmian brali pod uwagę, udamy, że nas nie dotyczą, to one dokonają się i tak. Bez naszego udziału i bez naszego wpływu. Jakieś przykłady?
Czytałam kiedyś o obawach ludzi przed poruszaniem się samochodami – dowodzono, że ludzkie komórki nie będą w stanie zachować swoich funkcji przy  przekraczaniu prędkości iluśtam kilometrów na godzinę. Radcy niedalekiego Bytomia tylko trochę ponad 100 lat temu nie zgodzili się na wprowadzenie kolei do miasta dowodząc, że transport węgla wozami zaprzężonymi w konie jest dużo lepszy.
Obecnie Google podaje, że ich samochody w systemie self-drive przejechały bez udziału a nawet i obecności kierowcy  już ponad 1 mln 200 tys. kilometrów. I dalej się uczą. A Nissan prezentuje samochód, który sam się czyści. I takie to są zmiany.
Głowa boli na samą myśl o tym jak nasz świat będzie wyglądał za 10 lat! A za 20?
Śmiejemy się z dzieci, które zamykają oczy i myślą, że się schowały. Jak często sami tak robimy w sprawach, które się nam nie podobają, których jesteśmy niepewni? Zamykanie oczu nie zwalnia nas z odpowiedzialności. Niestety.
Inny przykład – podobno około 10% dzieci, które nie chodzą jeszcze do szkoły jest uzależniona od tabletów i komórek. Wierzę. Ich rodzice coś zaniedbali. Zamknęli oczy. Jak te dzieci będą żyły? Jakich wyborów dokonają?
Dziś decydujemy czy świat za 10, 20 lat będzie jeszcze naszym światem.